Witam!

To jest o moich osobistych rozważaniach, obserwacjach, doświadczeniach, myślach o sprawach bieżących i bardziej uniwersalnych, ponadczasowych. Bez zdjęć i obrazów, tylko słowa.

środa, 28 listopada 2012

Kompost

   To naturalna biomasa. Choć przygotowuję pryzmę z kompostem co roku, w tym dotarło do mnie jakoś silniej jak bardzo należę do cyklicznego i powtarzalnego procesu tworzenia tej bazy pokarmowej dla kolejnych pokoleń roślin i zwierząt a poprzez nie także ludzi. Nagle poczułem się elementem tego procesu, poczułem, że znajduję się gdzieś tutaj. I zrozumiałem, że nowe powstaje na trupie starego, obumarłego. No bo jakże inaczej nazwać zamarłe rośliny i opadłe z drzew liście? I nagle słowo trup nabrało w mej wyobraźni całkiem nowego znaczenia, pozytywnego!

sobota, 10 listopada 2012

Listopad

Miesiąc szarości i depresji po jasnych, zielonych i słonecznych dniach wiosny i lata. Trudny do zniesienia. I mimo zgromadzonych przez nas zapasów żywności, w których zawarte są smaki i energia słoneczna ciepłych,  poprzednich miesięcy pozwalamy swoim organizmom na psychologiczną zapaść. Na szczęście DNI KRÓTKIE PONURE I SZARE SĄ TYLKO ZAPOWIEDZIĄ DNI JASNYCH DŁUGICH I KOLOROWYCH. Potrzeba tylko CIERPLIWOŚCI - choćby tej wyuczonej przez życiowe doświadczenie.

Koniec Świata?!

    Kilka już było domniemanych dat zakończenia istnienia naszego Świata i jak na razie żadna się nie ziściła. Na szczęście dla żyjących współcześnie! Według różnych źródeł kolejny taki dzień ma mieć miejsce jakoś w grudniu bieżącego roku. Trudno nie wierzyć w to, że taki koniec Świata (pojmuję jako planety Ziemia) kiedyś nastąpi, bo procesy rozwoju wszechświata są dynamiczne i każdemu z nich towarzyszy początek i koniec. I to wydaje się być niepodważalne. Nie wiem czy ma zatem sens zastanawianie się nad pytaniem: JAK? Skoro ma nie pozostać nic. 
     Osobiste moje rozmyślania skłaniają mnie do dwóch teorii na ten temat:
1) gwałtownej
2) powolnej
     Gwałtowna - to jakiś nagły o niespotykanej dotąd skali wybuch na Słońcu, połączony z emisją niewyobrażalnej porcji energii, która w sposób szybki zniszczy całkowite życie naszej planety i większość lub nawet całość materialnych osiągnięć ludzkości.

     Powolny - to wywołany przez istoty ludzkie proces niszczenia zasobów naturalnych: odnawialnych i nieodnawialnych naszej Ziemi. Zakończy się on według moich wyobrażeń zużyciem na naszej planecie ostatniej kropli wody i ostatniego atomu tlenu i przesłonięciem jej powierzchni nie przepuszczalnymi dla światła słonecznego gęstymi gazami będącymi wytworem ludzkiej egzystencji.

   Wspólny jest w obu przypadkach jeden czynnik: SŁOŃCE!!!  To ono już dla starożytnych Egipcjan, Inków i innych nieistniejących cywilizacji  było wyznacznikiem pór roku i wskazówką co należy i można w danym momencie czynić. Otaczali oni Słońce wielkim kultem i czcią i nie były to hołdy przesadzone.
   I myślę sobie, że o ile pierwszego przypadku nie jesteśmy w stanie przewidzieć ani sobie wyobrazić o tyle na drugą z teorii możemy mieć wielki wpływ. Od nas to wszystkich LUDZI zamieszkujących planetę Ziemia zależy czy koniec ten nie nastąpi z naszej winy i czy nie wydarzy się o wiele za wcześnie?