Witam!

To jest o moich osobistych rozważaniach, obserwacjach, doświadczeniach, myślach o sprawach bieżących i bardziej uniwersalnych, ponadczasowych. Bez zdjęć i obrazów, tylko słowa.

wtorek, 8 marca 2016

Największa reprezentacja olimpijska



   W minionym tygodniu prezydent MKOl zapowiedział, że podczas najbliższych Igrzysk Olimpijskich w Brazylii zostanie wystawiona jeszcze jedna, dodatkowa reprezentacja:
Reprezentacja UCHODŹCÓW!!!
   Nie mam zupełnie nic do ludzi, którzy z powodów politycznych, etnicznych czy w ucieczce przed wojną, narażając nierzadko życie własne i najbliższych opuszczają dotychczasowe miejsce zamieszkania czy kraj.  Rozumiem też ekonomiczne pobudki takich wyjazdów. W końcu jako nacja nie jesteśmy pod tym względem odosobnieni. Nie jedna fala emigracji wyszła przecież i z naszej ziemi.
   Ponad milion ludzi nielegalnie(?) przemieściło się, różnymi drogami, do Europy w ubiegłym roku. Pewnie jakiejś części z nich powinniśmy się obawiać ze względów powszechnie znanych, bo nagłaśnianych przez media. To tylko, a może raczej aż, milion ludzi, sądząc po zamieszaniu, jakie ta migracja wywołuje. Skłaniam się do opinii, że znakomita większość z przybywających kieruje się pobudkami ekonomicznymi. I raczej nie będzie to koniec tej wędrówki ludów – to raczej początek.
   I taka oto myśl przyszła mi do głowy:
  Nie będzie to jeszcze zapewne na tych Igrzyskach najliczniejsza reprezentacja sportowców. Pewnie najliczniejsze będą jeszcze i tym razem drużyny, które dotąd wystawiały najmocniejsze składy. Ale jak będą wyglądać Igrzyska Olimpijskie pod tym względem za lat 50? Przecież na świecie nieszczęścia i biedy jest więcej niż dostatku i bogactwa. Na pewno tych pierwszych ludzi jest wielokrotnie więcej niż drugich. Czy za lat dwadzieścia do bogatych krajów, niekoniecznie europejskich, przybędzie 10 czy może 100 milionów ludzi? A może grubo mylę się w mych domysłach? Może będzie to już wtedy pierwszy miliard?
   Na razie Europa broni się jakoś przed uchodźcami płacąc dobrowolny(?), miliardowy haracz, by utrzymać następnych chętnych do dobrobytu daleko od swoich granic. Na razie środków starczy. Ale czy wielokrotności tych mas ludzi też uda się opłacić i powstrzymać przed dalszą wędrówką? Jeśli dojdzie do tego za lat 50 to umrę zapewne w nieświadomości takiego faktu, bo nie dożyję. Jeśli natomiast za lat 20 to mogę być świadkiem ciekawych czasów. No, bo gdy zabraknie pieniędzy to, co ich powstrzyma? Przecież od zawsze grupy narodowe czy etniczne zamieszkujące określone obszary broniły swych ziem, czasem za wszelką cenę, nawet życia.
   Jeśli nic się w tej kwestii nie zmieni to wówczas najliczniejszą reprezentacją olimpijską będą.... uchodźcy. O ich poziomie sportowym nie wspomnę, bo nie na tym polega idea olimpijska. Zastanawiam się, czy czasem sami, nie wszyscy jednak(tylko ci zamożniejsi), nie wskazaliśmy im gdzie znajduje się lepszy świat. Przecież to bogaci jeździli do rejonów świata skąd teraz przybywają uchodźcy. Przecież sami zamożnością i beztrosko spędzanym pod palmami wolnym czasem pokazaliśmy na co nas stać i gdzie jest lepiej. Może oni chcą tylko żyć tak samo jak my. Ale czy będziemy chcieli się dzielić i opodatkowywać w tym celu? Czy kiedyś nie zabraknie środków. A może oni już nie będą pytać czy można?
   Czy to tylko futurystyczna wizja? Oby się nie sprawdziła, bo co zrobią wówczas nasze wnuki?
Czy jest jeszcze czas by odwrócić ten proces?