Dwa tygodnie temu wróciliśmy z wakacji. 10 dni nad morzem w ośrodku
domków, gdzie wszystko było podporządkowane dzieciom(czegoż to się nie robi dla
wnuczek?). Place zabaw, baseny i wiele innych atrakcji. No i oczywiście brzeg
Bałtyku, który zawsze odwiedzamy z wielką przyjemnością i choć morze jest
zawsze to samo to jednak lekkie wrażenie i emocje są zawsze. Tym razem
ekscytacja i radość dzieciaków była także naszą radością. Podróż do województwa
zachodniopomorskiego z dziećmi trwała o wiele dłużej jak pokazuje nawigacja bo częste
przerwy były konieczne mimo, że dziewczynki nieźle znosiły jazdę samochodem.
Przed tym wyjazdem byłem w połowie lipca, na jednodniowym pobycie w szpitalu celem ostatecznej kwalifikacji do leczenia mojego rzs-u metodą biologiczną. Odpowiedź (zaproszenie do leczenia) miała być po dwóch-trzech tygodniach ale jak do tej pory cisza. Może to wina urlopowo-wakacyjnych zawirowań i opóźnień. Nie tracę nadziei, że to się jednak odbędzie ale coraz częściej przypominają mi się słowa pacjentów szpitala, że jednak głównym(może decydującym) kryterium są dwie pierwsze cyfry numeru pesel i tu moje szanse oceniam już mniej optymistycznie. A szkoda bo po powrocie znad morza i dość gwałtownych zmianach temperatur w ostatnich tygodniach moje dolegliwości bólowe związane z chorobą bardzo się nasiliły.
Byliśmy też na osiemnastce kuzyna ale doszliśmy do wniosku, że ten
rodzaj imprez nie jest już dla nas bo i późno w nocy rzecz się odbywała a i
klimatyzowane sale nie są już dla nas najzdrowsze. Żona właśnie skończyła
tygodniową terapię antybiotykiem bo gardło nie dawało się uleczyć domowymi
sposobami i nadal nie odczuwa smaków i zapachów. Niestety choroba nie tylko żony ale i wnuczek wyeliminowała nas ze
świętowania pierwszych urodzin najmłodszej
z nich. Ale co się odwlecze to…
Niemal każdego ranka po przebudzeniu się cieszymy się razem ż żoną, że
dożyliśmy emerytur i nie musimy już wstawać do pracy. Teraz jeszcze jest tak, że trochę
jeszcze możemy a znacznie mniej musimy….
W przyszłym tygodniu dzieci wracają do szkół i jak się da będziemy się
starali wspierać najstarszą naszą wnuczkę
w jej „naukowej” drodze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz