Witam!

To jest o moich osobistych rozważaniach, obserwacjach, doświadczeniach, myślach: o sprawach bieżących i bardziej uniwersalnych, ponadczasowych. Z niewielką ilością zdjęć i obrazów, raczej słowa. To co tu napiszę będzie pewnie jakąś wypadkową doznań mego dotychczasowego życia.

sobota, 30 sierpnia 2025

Wakacje emeryckie

 

   Dwa tygodnie temu wróciliśmy z wakacji. 10 dni nad morzem w ośrodku domków, gdzie wszystko było podporządkowane dzieciom(czegoż to się nie robi dla wnuczek?). Place zabaw, baseny i wiele innych atrakcji. No i oczywiście brzeg Bałtyku, który zawsze odwiedzamy z wielką przyjemnością i choć morze jest zawsze to samo to jednak lekkie wrażenie i emocje są zawsze. Tym razem ekscytacja i radość dzieciaków była także naszą radością. Podróż do województwa zachodniopomorskiego z dziećmi trwała o wiele dłużej jak pokazuje nawigacja bo częste przerwy były konieczne mimo, że dziewczynki nieźle znosiły jazdę samochodem.

   Przed tym wyjazdem byłem w połowie lipca, na jednodniowym pobycie w szpitalu celem ostatecznej kwalifikacji do leczenia mojego rzs-u metodą biologiczną. Odpowiedź (zaproszenie do leczenia) miała być po dwóch-trzech tygodniach ale jak do tej pory cisza. Może to wina urlopowo-wakacyjnych zawirowań i opóźnień. Nie tracę nadziei, że to się jednak odbędzie ale coraz częściej przypominają mi się słowa pacjentów szpitala, że jednak głównym(może decydującym) kryterium są dwie pierwsze  cyfry numeru pesel i tu moje szanse oceniam już mniej optymistycznie. A szkoda bo po powrocie znad morza i dość gwałtownych zmianach temperatur w ostatnich tygodniach moje dolegliwości bólowe związane z chorobą bardzo się nasiliły.

   Byliśmy też na osiemnastce kuzyna ale doszliśmy do wniosku, że ten rodzaj imprez nie jest już dla nas bo i późno w nocy rzecz się odbywała a i klimatyzowane sale nie są już dla nas najzdrowsze. Żona właśnie skończyła tygodniową terapię antybiotykiem bo gardło nie dawało się uleczyć domowymi sposobami i nadal nie odczuwa smaków i zapachów. Niestety choroba nie tylko żony ale i wnuczek wyeliminowała nas ze świętowania pierwszych urodzin najmłodszej  z nich. Ale co się odwlecze to…

   Niemal każdego ranka po przebudzeniu się cieszymy się razem ż żoną, że dożyliśmy emerytur i nie musimy już wstawać do pracy. Teraz jeszcze jest tak, że trochę jeszcze możemy a znacznie mniej musimy….

   W przyszłym tygodniu dzieci wracają do szkół i jak się da będziemy się starali wspierać najstarszą  naszą wnuczkę w jej „naukowej” drodze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz