Witam!

To jest o moich osobistych rozważaniach, obserwacjach, doświadczeniach, myślach o sprawach bieżących i bardziej uniwersalnych, ponadczasowych. Bez zdjęć i obrazów, tylko słowa.

środa, 21 czerwca 2017

Zaniedbałem to mam…..



…. a właściwie nie będę miał. Nie być w maju i czerwcu na działce pięć kolejnych tygodni? Nie wiem czy to bardziej głupota czy zbrodnia? „Efekty” zaniedbań widać było już przy wjeździe. Fasola pnąca i buraczki niewidoczne zza zielska. Szpinak półmetrowy, raczej już niejadalny – za to dla kur i owszem. Teściowa z uwagi na wiek i stan zdrowia robić wiele już nie może zaś szwagierka już dawno położyła przysłowiową laskę na moje ogrodnicze wypociny. OK! Nie mam pretensji. Myślałem, że w tym roku moje życie prywatne wróci do normalności objawiając się między innymi tym, że więcej czasu poświęcę na działkę i lepsze korzyści z niej uzyskam. Niestety maj przebiegł pod znakiem komunijnych spotkań rodzinnych a połowa czerwca zleciała już prawie na załatwianiu w weekendy innych zaległości. Jednym słowem porażka. Ziemniaki posadzone 3 maja wygniły od nadmiaru deszczów i wątpię czy wykopię więcej niż zasadziłem. O szpinaku już wspomniałem. Jabłek i włoskich orzechów też nie będzie. Właściwie dynie i fasola jeszcze tylko rokują. Na cokolwiek innego jest już za późno.
   Skosiłem część łąki, bo i trawsko już było po pas. To, co skosiłem dołożyłem na grządki gdzie były ziemniaki – inwestycja w przyszłość. Chyba tylko budowanie nowych zagonów ma w tym roku jakiś sens. Młode krzaki leszczyny wydały w tym roku znaczące przyrosty a na niektórych są nawet owocowe zawiązki. Czosnek pewnie urodzi kilkadziesiąt główek a zeszłoroczna szalotka już wytworzyła cebulki przybyszowe. I tyle o działce.
   W pracy zajmuje mnie teraz bardzo dobry projekt. Polega on na tym, że znaczną część pracy papierowej, robionej w bardzo trudnych warunkach, uda się zamienić na trzy kliknięcia, które to załatwią w dodatku eliminując błędy. Zyskają na tym głównie ludzie pracujący na stanowiskach takich jak ja jeszcze dwa lata temu. Mam z tego dużą satysfakcję, bo na gratyfikacje od zwierzchników raczej nie liczę. Jestem już w tym temacie mocno zaawansowany i mam nadzieję, że w wakacje uda mi się wprowadzić zmiany w całej firmie.
   W domu rozmnożyłem Sansevierię i Zamiokulkasa. Na balkonie trzy kwitnące sadzonki chilli zapewnią mi znów zapas tej pikantnej przyprawy na zimę. Bardzo ciepłe dni zachęcają do zmiany diety a ciężkie i syte potrawy jakoś w tym czasie nie mają racji bytu. Za to jogurty, kefiry i inny nabiał w połączeniu z młodym ziemniakiem jak najbardziej, tak.
   O wakacjach, urlopie na razie nie myślimy. Pewnie przegapiliśmy czas, gdy należało wybierać i decydować, Może we wrześniu jakieś parę dni….
Na razie króluje dzień powszedni.
Na znajome bloogi też zaglądam – miło popatrzeć jak chociaż innym coś więcej się udaje.

1 komentarz:

  1. Posadź ziemniaki teraz,będą mniejsze ale jeszcze urosną.A w przyszłość sadź ziemniaki po 10 maja,bo one lubią ciepło.Posadzone później w nagrzaną ziemię i tak szybciej wyrosną niż te sadzone wcześniej w zimną i mokrą glebę.U mnie sprawdziła się odmiana Satina.

    OdpowiedzUsuń