Witam!

To jest o moich osobistych rozważaniach, obserwacjach, doświadczeniach, myślach o sprawach bieżących i bardziej uniwersalnych, ponadczasowych. Bez zdjęć i obrazów, tylko słowa.

czwartek, 16 kwietnia 2015

Marnotrawstwo....

..... to coś czego coraz bardziej nie znoszę! Wyrzucany na śmietnik chleb doprowadza mnie do pasji. Po wszelkich świętach jest ono szczególnie jaskrawo widoczne.
   Każdemu kto choćby ukradkiem marnuje żywność zawsze mówię: Obyś nigdy nie zaznał głodu!
Czasem mi wstyd, że jestem z "cywilizowanej" Europy, gdzie zwozi się żywność z całego świata po to by zaspokajać zachcianki a nie głód.
Bo gdzieś tam za morzem, ktoś za przysłowiową miskę ryżu, harował przy jej wytworzeniu ponad ludzkim wysiłkiem po to by wywalić później, w zdemoralizowanej bogactwem(?) Europie, tony z jakiegoś zafajdanego marketu. Bo nie poszło?! No i ta nasza kretyńska skłonność do robienia nadmiernych zapasów. Czyżby trauma kartkowego stanu wojennego jeszcze żyła?

6 komentarzy:

  1. Nie wiem co jest z nami. Choć i w innych krajach masa żarła się marnuje. Też mnie szlag trafia. U mnie czasem też coś "wypadnie", ale ma kto zjeść (kury, psy).
    Poraża mnie ilość kupowanego jedzenia z okazji świat różnych. Przecież tego nie da się przejeść!

    OdpowiedzUsuń
  2. Problem ważny, ale nie tyle w skali świata, ile jednostki. Bo jakoś nie wierzę, żeby temu Chińczykowi czy Indusowi zapieprzającemu na nasze europejskie zachcianki zrobiło się lepiej, jeśli zaczniemy kupować mniej. Przeciwnie, on straci robotę. ;) Tak więc nie tyle ów biedak, ile my będziemy płacić za marnotrawstwo. Dosłownie (bo wydamy za dużo na żarcie) i w przenośni (wyrobimy w sobie złe nawyki).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, ale to właśnie decyzje wielu jednostek wpływają na kształt świata. Konsumpcyjny styl życia, który próbują nam narzucić korporacyjno-marketingowe zgraje, tylko po to by osiągać dla siebie samych coraz to większe zyski. Bardzo niska jest świadomość przeciętnego człowieka co do kosztów jakie za to płacimy jako ludzkość.
      A co do Chińczyka czy Hindusa. Obejrzałem ostatnio na moim ulubionym kanale tv film o krewetkowych farmach w Bangladeszu. Odbywa się to tak, że niewielkie pola uprawiane dotychczas przez chłopów przekształca się w stawy do hodowli krewetek zalewając je słoną wodą. Powstają tam bardzo produktywne przez pięć lub sześć lat zbiorniki. Byli rolnicy dostają za taką działalność i owszem trochę więcej pieniędzy ale potem ich ziemia staje się już tylko zbiornikami z odchodami pokrewetkowymi. Przesiąknięty słoną wodą grunt jest już tylko marsjańskim obszarem, na którym przez dziesięciolecia nie urośnie nic. 40% krewetek na świecie "produkuje " się w ten sposób. Cwaniacy z korporacji za cenę krótkoterminowego zysku '"wyrolowali w ten sposób setki tysięcy ludzi z ich własnej ziemi czyniąc ich nędzarzami . A tak, pewnie do tej pory uprawialiby swe pola a ich ziemia dawała by plony roślin odpowiednie dla tamtego klimatu i geograficznego obszaru. I ich dzieci dziedziczyłyby po nich coś co przedstawia najwyższą wartość: ziemię.
      Moja prywatna konkluzja:
      Krewetki trafiają na listę pokarmów, których nie wezmę już do gęby. I znów się zawstydziłem moją europejskością.

      PS: Byłem wczoraj w markecie. Dział z warzywami i owocami wyglądał jak pobojowisko. Produkty przebrane, popsute. A ile z nich w ogóle nie trafiło do konsumentów bo nie spełniło tzw. norm? ZGROZA!!!

      Usuń
    2. Dlatego uważam, że bliskie zepsucia owoce i warzywa powinno się sprzedawać po niższej cenie wieczorem. Albo wystawiać do niestrzeżonych kontenerów, żeby ktoś mógł je sobie wziąć.

      Usuń
  3. Tak to już jest też mnie to wkurza. Ludzie kupują masę, całe wózki w markecie to i nic dziwnego, że zjeść nie są w stanie...Chyba za dużo pieniędzy mają, a ponoć bieda....

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak to już jest też mnie to wkurza. Ludzie kupują masę, całe wózki w markecie to i nic dziwnego, że zjeść nie są w stanie...Chyba za dużo pieniędzy mają, a ponoć bieda....

    OdpowiedzUsuń