Witam!

To jest o moich osobistych rozważaniach, obserwacjach, doświadczeniach, myślach o sprawach bieżących i bardziej uniwersalnych, ponadczasowych. Bez zdjęć i obrazów, tylko słowa.

wtorek, 5 sierpnia 2014

24 godziny

Tyle trwał nasz wyjazd do kuzynów. Córki przejęły na ten czas obowiązki domowe i wykroiliśmy kolejną ratę naszych wakacji. Nie byliśmy tam już dwa lata ale udało się. Droga stała się krótsza i prostsza dzięki A2. Tylko kawałek od Strykowa był płatny: złoty sześćdziesiąt. Półtorej godziny i na miejscu. Fajnie bo nie wszyscy wiedzieli o naszym przyjeździe, więc była też niespodzianka. Grill i rozmowy do późnej nocy. Rano odwiedziny i wizyty na kawkę u innych(bo rodzina tam duża a żona spełnia też obowiązki chrzestnej). Obiad, krotki wypoczynek, oglądanie ogrodu i pola, pierwszych dobrych zbiorów warzyw i owoców. Trochę rozmów o działkach i uprawach i zrobiło się popołudnie. Z zachodu postraszyły chmury z nadciągającymi gromami i trzeba było się zbierać. I znów szybko autostradą, za szybko bo zjechałem o jeden zjazd za daleko. Ale tak to już jest jak droga fajna a próbuje się jechać bez GPS-a. W domu wszystko nagrzane do granic wytrzymałości i tylko noc a właściwie poranki dają trochę wytchnienia. Nazajutrz do pracy i powrót do rzeczywistości. Ale dobre dla nas i te parę godzin innego życia. We czwartek pojadę na swoją wieś pocieszyć się troszkę. Mam znów młode króliki a nowe kurki zaczynają nieśmiało znosić pierwsze jajka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz