Witam!

To jest o moich osobistych rozważaniach, obserwacjach, doświadczeniach, myślach o sprawach bieżących i bardziej uniwersalnych, ponadczasowych. Bez zdjęć i obrazów, tylko słowa.

piątek, 1 sierpnia 2014

Powstanie Warszawskie

Za kilkadziesiąt minut zawyją syreny w mym mieście w hołdzie poległym Powstańcom. Nie raz bywałem w tej godzinie poza domem by stykać się z różnymi reakcjami ludzi na ten właśnie moment. Od zdziwienia do bezczelnego nieposzanowania tej chwili. Obserwuję i bywam zły, wściekły na tłum ludzki goniący, jak co dzień, za swoimi sprawami. Godziny szczytu czy brak znajomości historii tego miejsca?
I ci wszyscy politycy podpinający się pod tę rocznicę niezależnie od opcji jaką reprezentują.
Warszawa ma nieszczęście być stolicą i dobrym podłożem do robienia karier przez nie zawsze fajnych ludzi. Czasem odnoszę wrażenie, że mimo jej stałego rozwoju ludzie jej nie kochają i chętnie przyznają się do tego, że się tu nie urodzili chociaż tu żyją i pracują, bywając szczęśliwymi, że tu właśnie są. Przykre to dla mnie. Wiem, jest wolność i każdy ma prawo żyć gdzie chce i jak chce. Płacić podatki gdzie indziej a zarabiać pieniądze, brudzić i śmiecić tutaj.
Czy istnieje jeszcze pojęcie Warszawiak? Czy jest to tylko zlepek ludzi oderwanych od innych miejsc, którzy nie są w stanie stworzyć nic wspólnego? Nie wiem.
Oddam za chwilę hołd poległym powstańcom. Tu na Mokotowie pełno jest tablic upamiętniających tamte czasy. Trudne i zawiłe bywały losy byłych powstańców. Znam osoby, które oberwały za swój udział w tym zrywie od władzy ludowej. Czasem myślę czy dziś taki zryw byłby możliwy? W dobie konsumpcjonizmu, wygodnictwa, sprytu i cwaniactwa wydaje mi się to mniej prawdopodobne. A może się mylę, wszak młodzież zawsze szła pod prąd. Ale czy zaryzykowaliby własne życie?
PS: 17.05 Dziś byłem dumny! Syreny zawyły, samochody stanęły, włączyły klaksony. Słychać było salwy armatnie znad Wisły. Może jest jeszcze jakaś nadzieja. Dziękuję Wam Warszawiacy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz