Witam!

To jest o moich osobistych rozważaniach, obserwacjach, doświadczeniach, myślach o sprawach bieżących i bardziej uniwersalnych, ponadczasowych. Bez zdjęć i obrazów, tylko słowa.

środa, 13 sierpnia 2014

Defilada jego mać

   Wczorajszej nocy, tak około 23.35 obudziły mnie wyjące syreny policyjnych aut eskortujących kolumnę ogromnych lawet, które przewoziły czołgi i inne jeszcze wielkie wojskowe pojazdy na trening przed mającą się wkrótce(15.08) odbyć wojskową paradą. Ale to było jeszcze nic wobec tego co miało nastąpić za trzy kwadranse. Ogromny metaliczny jazgot gąsienic, ryk wielkich dieslowskich motorów, drganie ścian budynku i szyb - a wszystko to tak gdzieś przed pierwszą. Nie powiem jakimi słowami skomentowałem tę sytuację wyrwany po raz kolejny ze snu. Nie wiem, który to rządzący idiota wymyślił te nocne manewry w środku miasta, ale mój stosunek do wojskowych parad jest od tego momentu zdecydowanie negatywny. I dodam jeszcze, że gdzieś mam taki patriotyzm cudzym kosztem, bo pewnie jeszcze wiele innych osób źle będzie wspominać tę noc. Zalecam pomysłodawcom tego wydarzenia wizytę u specjalisty od głowy. A swoją drogą nie raz już komentowano sens i przeliczano koszty takich takich wojskowych parad. Komu i czemu mają one służyć, co udowodnić? Przed kim prężyć muskuły? Przed sojusznikami czy może potencjalnymi wrogami? Mam coraz mocniejsze przeświadczenie, że i jedni i drudzy mają nas głęboko gdzieś i jakby przyszło co do czego, to bylibyśmy co najwyżej jakąś tam strefą na wojskowych mapach. Żałosne i żenujące!
   Ale to moja opinia, a jeśli ktoś ma inną - jego wola.

1 komentarz: