Witam!

To jest o moich osobistych rozważaniach, obserwacjach, doświadczeniach, myślach o sprawach bieżących i bardziej uniwersalnych, ponadczasowych. Bez zdjęć i obrazów, tylko słowa.

środa, 11 października 2017

Trauma… z PKP czyli tylko nie miejsce 27



   W podróży służbowej byłem w tym tygodniu, w jednym z wojewódzkich miast. Niby cóż takiego można napisać o trzygodzinnej jeździe pociągiem. Wyruszyłem przed szóstą i po zajęciu miejsca(nr 27 – to może mieć znaczenie w podróżowaniu w przyszłości) w nowoczesnym(ale jeszcze nie pendolino) wagonie pociągu intercity, podzielonym na część osobową i barową. Moje miejsce skierowane było w kierunku przejścia do baru z centralnym widokiem na WC niedaleko wejścia do wagonu bez wewnętrznych drzwi przedziału. Pociąg ruszył i już właściwie na pierwszym zakręcie półokrągłe drzwi od przybytku otworzyły się całkowicie odsłaniając kompletne wyposażenie tegoż z nowoczesną, jak sam wagon, miską klozetową w centrum. Pomyślałem, że to przypadek i by nie nadwyrężać mego poczucia estetyki i nosa, wstałem i domknąłem te drzwi. Wystarczyło tylko do pierwszego zakrętu w prawo. Potem jeszcze parę razy domykała te drzwi załoga pociągu(nawet bez proszenia). Moja ponad trzygodzinna podróż (o opóźnieniu pociągu nikt nie powiedział ani słowa, mimo, że stacja następna i docelowa była anonsowana po każdym zatrzymaniu również w języku angielskim) odbyła się. Niby kultura itd. a drzwi od KIBLI!! w wagonach PKP nie domykają się jak dawniej. Wkurza mnie to, że w epoce, gdy od dziesiątek już lat ludzie latają w kosmos inżynierowie nie potrafią nadal wymyślić patentu na zamykanie drzwi od wagonowych toalet.
   Delegacja udana i jej cel osiągnięty tylko, po co mi przez ponad trzy godziny podróżowania na przemian zapach jajecznicy i kibla. W końcu zapłaciłem normalną cenę bez promocji to chyba mam prawo wymagać czegoś przyzwoitego. A tak pozostał tylko niesmak w głowie - na szczęście bez smrodu na odzieży.
prawie kosmiczny widok, nieprawdaż?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz